Get Adobe Flash player

Założę czerwone spodnie

Zapraszamy do obejrzenia filmu wyprodukowanego przez Stowarzyszenie WAGA:

Scenariusz: Elżbieta Rutkowska, Elżbieta Jachlewska

Reżyseria: Elżbieta Rutkowska

Zdjęcia i montaż: Wojciech Ostrowski

Muzyka: Wojciech Horny

Kierownictwo produkcji: Joanna Pacana

Produkcja: Stowarzyszenie WAGA

Współpraca produkcyjna: Video Studio Gdańsk

 

Poniżej wersja dla słabosłyszących i niedowidzących:

Zadanie współfinansowane jest ze środków otrzymanych z Ministerstwa Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej w ramach Rządowego Programu na rzecz Aktywności Społecznej Osób Starszych na lata 2014-2020.

Stowarzyszenie Waga we współpracy z Fundacją Filmów i Programów Katolickich Video Studio Gdańsk w ramach programu (współfinansowanego ze środków otrzymanych z Ministerstwa Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej w ramach rządowego programu  na rzecz Aktywności Społecznej Osób Starszych na lata 2014 – 2020)  „Założę czerwone spodnie” zrealizowały film dokumentalny pt. „Założę czerwone spodnie”. Film ten został zaprezentowany w dniu 28 XI 2016 roku w Europejskim Centrum Solidarności w Gdańsku. Oprócz prezentacji filmu  przeprowadzono audytoryjne badania ankietowe.

Do uczestnictwa w pokazie filmu zachęcano  różnymi metodami: wysyłając imienne zaproszenia do przedstawicieli administracji państwowej i samorządowej, do działaczy NGO – sów,  poprzez informacje w mediach lokalnych. Ten sposób zaproszenia oraz sama tematyka filmu (stosunkowo niski, w stosunku do liczebności w społeczeństwie, udział seniorów ( a szczególnie kobiet) 60+ w życiu społecznym, gospodarczym, kulturalnym Polski) spowodowały, że to kobiety były głównymi widzami filmu. Przeprowadzenie badań tylko w jednym miejscu – w Gdańsku – spowodowało, że badania nie pretendują do analiz w pełni reprezentatywnych obrazujących opinie w kwestiach „senioralnych” w społeczeństwie polskim.

 

Celem badań było uzyskanie wiedzy o tym, jak badani postrzegają szeroko rozumianą aktywność seniorów i seniorek 60+ w przestrzeni publicznej w Polsce.

W badaniu uczestniczyło 117 osób. Osobami badanymi były głównie kobiety, które stanowiły 91,5% ogółu badanych.  Okazało się, że widzowie filmu i jednocześnie respondenci w zdecydowanej większości (63,2%) byli seniorami 60+ czyli tzw. targetem (celem) przekazu filmowego. Prawie co piąta badana osoba (17,1%) należała do przedziału wiekowego 40-49 lat. Rzadziej niż co dziesiąty respondent (7,7%) był w wieku 50-59 lat. Zaś 12% badanych było w wieku od 15 do 39 lat.

 

Wiek badanych

Najczęściej osoby badane miały średnie wykształcenie (51,3%). Jednocześnie posiadających wyższe wykształcenie było prawie 40%, a dokładnie 39,3%. Co dziesiąty badany miał wykształcenie zasadnicze zawodowe.

Przytłaczającą większość seniorów w Polsce stanowią emeryci i renciści. Z jednej strony dysponują dużą ilością czasu wolnego, a drugiej strony by spędzać ten czas zgodnie ze swoimi zainteresowaniami potrzebują pieniędzy, których często nie mają zbyt dużo. Rozwiązaniem problemu byłoby podejmowanie jakiejś pracy (niekoniecznie pełnoetatowej). Jednak oferta pracy dla seniorów 60+ nie jest w Polsce zbyt duża.

Dlatego w badaniu zadano pytanie: Co, według Pani(a) jest przyczyną braku aktywności zawodowej po przejściu na emeryturę? Można było wskazać kilka odpowiedzi, a także zaproponować własną. Okazało się, że respondenci najczęściej za przyczynę braku aktywności zawodowej seniorów 60+ wskazali zły stan zdrowia (70,9%). Na drugim miejscu wymienili brak możliwości dalszego zatrudnienia (51,3%). Trzecią w kolejności przyczyną jest wg respondentów konieczność pomocy własnej rodzinie (42,7%) uniemożliwiająca podejmowanie pracy zawodowej. Ten wybór pośrednio pokazuje, że w wielu polskich rodzinach istnieje kontakt międzypokoleniowy, a dzieci seniorów ze względu na dużo czasu poświęcanego na pracę (jeden z najwyższych w Europie wskaźników czasu pracy) i potrzebują pomocy ze strony seniorów w wychowaniu własnych dzieci. Prawie co piąty badany (18,8%) uważa, że niektórzy seniorzy mają dochody (emerytury, renty, zasiłki) na tyle wysokie, że pozwalają na godne i wygodne życie bez szukania dodatkowych źródeł dochodu. Rzadko (2,5%) wskazywano na pomoc finansową ze strony rodziny, co przyczynia się do tego, że seniorzy 60+ nie szukają pracy. Wśród innych przyczyn wymienianych przez badanych wskazywano na czynniki psychologiczne: brak chęci, lenistwo, apatia, brak wyobraźni na temat własnej kondycji za parę lat, na emeryturze myśląc o podjęciu pracy często trzeba się przebranżowić, a jest to trudne itp.

Inne przyczyny braku aktywności zawodowej to brak chęci, lenistwo, apatia, niska samoocena, strach przed nowym wyzwaniem, na emeryturze często trzeba się przebranżowić – to nie jest takie łatwe da 60+, brak zainteresowań, niewiara w siebie, opieka nad rodzicami.

Modele życia osób 60+ wynikają z wielu przyczyn. W dużej mierze zasadnicze znaczenie ma styl życia w okresie aktywności zawodowej. Albo senior kiedy był młodszy był nastawiony na aktywność, był ciekawy świata, interesował się różnymi dziedzinami albo ograniczał swoją aktywność do własnej rodziny, ograniczając swoją aktywność w życiu społecznym do niezbędnego minimum. Poza tym o jego ewentualnej aktywności decyduje osobowość, temperament, potrzeby, zainteresowania i chęć spotykania innych ludzi i udział, choćby jako konsument, w wydarzeniach kulturalnych. W społeczeństwie, w którym bardzo ważną rolę odgrywa przekaz medialny wzorce życia mogą być lansowane. Osoby 60+ w przekazach medialnych (narracja o wybitnych seniorach w kulturze i ich osiągnięciach i polskie seriale obyczajowe pokazujące różne rodziny i ich losy, w tym życie seniorów/seniorek) bywają różnie pokazywane.

Dlatego w badaniach poruszono kwestię obrazu medialnego seniorek/ów w Polsce. Zadano pytanie: Jaki obraz seniorek i seniorów kreują media w Polsce?

  1. Media przedstawiają najczęściej seniorów jako statecznych, dysponujących mądrością życiową i oddanych najbliższym (dzieciom i wnukom), jednak ograniczających swoją aktywność do pasji realizowanych w domu.
  2. Media pokazują często seniorów jako tych, którzy przeżywają „drugą młodość”, często „bywają” w teatrach, muzeach, kinach, działają w różnych stowarzyszeniach, starają się gimnastykować, chodzić np. na jogę i dużo zwiedzają.
  3. Media pokazują seniorów jako tych u schyłku życia, wycofanych, zgorzkniałych, ciągle wspominających przeszłość, samotnych, biernych, popadających w fobie, rzadko wychodzących z domu z wyjątkiem wizyt u kolejnych lekarzy,
  4. Inny obraz seniorów:………………………

Badani uważają (41,4%), że media najczęściej  pokazują seniorów 60+ jako statecznych, dysponujących mądrością życiową i oddanych najbliższym (dzieciom i wnukom), jednak ograniczających swoją aktywność do pasji realizowanych w domu. Jednak ponad 1/3 respondentów (34,2%) uważa, że kreowany medalnie wizerunek seniorów pokazuje ich jako samotnych, biernych, wycofanych, zgorzkniałych i wychodzących w przestrzeń publiczną głównie po to by zrobić zakupy, zapłacić rachunki, pójść do lekarza itp. Najrzadziej (23,4%) respondenci uznali, że media pokazują seniorów 60+ jako osoby przeżywające „drugą młodość”, wygimnastykowane, zdrowe, o szerokich zainteresowaniach, chodzących do teatrów, muzeów, kina, aktywne w różnych stowarzyszeniach, podróżujące zarówno po Polsce, jak i do innych krajów. W kategorii Inne (1%) badani  wskazywali na redukcjonistyczny wizerunek medialny seniorów typu: media pokazują starość w reklamach pampersów i Corega tabs, w TV pokazują seniorów w Kościele.

 

Można było wybrać jedną opcję

Naturalną konsekwencją tego zagadnienia było zapytanie, czy media wpływają na aktywizację osób 60+.  Można było wybrać jedną z trzech odpowiedzi 1)Tak, w dużym stopniu, 2) Od czasu do czasu nagłaśniają akcje aktywizacji, głównie fizycznej, seniorów i seniorek, 3) W tasiemcowych serialach obyczajowych seniorki i seniorzy są przedstawiani w swoich tradycyjnych stereotypowych rolach, co nie sprzyja aktywizacji osób 60+. Najwięcej badanych (49%) uważa, że media działają „akcyjnie” propagując aktywizację (głównie poprzez ćwiczenia fizyczne) seniorek i seniorów. Co trzeci badany (30%) jest przeświadczony, że media nie wpływają na aktywizację osób 60+, gdyż przedstawiają je w stereotypowych rolach, jako nieaktywnych, zorientowanych na siebie  i najbliższych. Co piąty respondent (21%) uważa, że media w dużym stopniu wpływają na aktywizację seniorów.

 

Można było wybrać jedną opcję

Respondentom zadano pytanie dotyczące barier zmniejszających aktywność seniorów. W pytaniu: Co najbardziej ogranicza aktywność seniorów/seniorek w przestrzeni publicznej? Były 4 możliwe odpowiedzi 1) Stan zdrowia, 2) Zobowiązania wobec własnej rodziny (pomoc w opiece nad wnukami, dziećmi itp.), 3) Niskie dochody, 4) Inne.………….  Okazało się, że badani w największym stopniu (61,5%) za taką barierę uważają niskie dochody. Na drugim miejscu (58,1%) jako przyczynę niskiej aktywności uznano stan zdrowia. Wreszcie jako przyczynę niskiej aktywności społecznej badani (46,2%) podali zobowiązania wobec własnej rodziny. W kategorii inne (10,3% wpisów) respondenci skupiali się na psychologicznym wymiarze ograniczenia aktywności seniorów w przestrzeni. Wśród wypowiedzi najczęściej pojawiały się: brak informacji o pracy i nie szukanie ich, zamknięcie w sobie, niepewność, że mogą się jeszcze przydać, że są potrzebne, wstyd, brak kontaktów z rówieśnikami, którzy pomagają w aktywizacji, obawa przed samotnym wyjściem, brak nawyku do działania, brak tradycji zaangażowania, brak wiary w siebie, lęk przed zaczęciem czegoś nowego, myślenie, że nie wypada i ze najlepiej jest w domu, brak odwagi, wiary w siebie, że jeszcze coś mogą zrobić dla siebie i innych.

 

Można było wybrać więcej niż jeden powód

Jak wynika z badań niskie dochody (obok powodów zdrowotnych i osobowościowych) znacznie zmniejszają częstość „wyjścia z domu” i uczestnictwa w różnych wydarzeniach publicznych. Skoro niewiele można zrobić, by zwiększyć dochody seniorów, to może warto zmniejszyć koszty dojazdu i uczestnictwa w różnych wydarzeniach publicznych. I tych kwestii dotyczyło pytanie: Co można zmienić w sferze ekonomicznej, aby osoby 60+  były częściej aktywne w przestrzeni publicznej w Polsce?

  1. Zwiększyć dotacje na uczestnictwo i ofertę edukacyjną dla seniorów (np. zwiększenie liczby uniwersytetów III wieku)
  2. Ustanowić zasadę, że seniorzy 60+ mogli często (np. raz w tygodniu) mieć wolny wstęp do teatru, muzeum, kina.
  3. Obniżyć dla seniorów koszty przejazdu PKP i autobusami przez cały rok.
  4. Obniżyć kwoty za pobyty w pensjonatach poza sezonem letnim i zimowym.
  5. Inne – jakie? ……………………………………………………………….

 

Okazało  się, że generalnie wszystkie pomysły „ekonomiczne” ułatwiające osobom 60+ aktywność w sferze publicznej maja poparcie badanych. W największym stopniu (87,2% poparcia) badani poparli wprowadzenie możliwości (w miarę częstego) nieodpłatnego wyjścia do teatru, muzeum, kina. Drugim w kolejności pomysłem (59%) ułatwiającym seniorom pobyt poza miejscem zamieszkania cieszącym się poparciem badanych było obniżenie cen za pobyty w pensjonatach poza sezonem letnim i zimowym.  Edukować się można w każdym wieku, także „senioralnym”.  Aby zapewnić taką możliwość większej liczbie seniorów 52,1% badanych poparło pomysł dotacji na uczestnictwo i ofertę edukacyjną dla seniorów. Prawie co drugi badany (48,7%) poparł pomysł obniżenia seniorom cen przejazdów PKP i autobusami przez cały rok. Niestety inne wypowiedzi były nie na temat.

Można było wybrać do 3 zmian

Oprócz pomysłów o charakterze ekonomicznym sprzyjających aktywności seniorów w sferze publicznej przedstawiono pomysły propagujące aktywny styl życia seniorów. Są  to 1) Zachęcanie przez akcje społeczne do udziału seniorów w różnych wydarzeniach, grupach spotkaniowych i 2) Lansowanie zasady zgodnie z którą wiek nie stygmatyzuje do bierności i wycofania, a młody duch w dojrzałym ciele może bardzo wiele zrobić dla siebie i innych. Można było wybrać do 2 pomysłów. 2/3 badanych (66,7%) uznało, że warto upowszechniać zasadę, że zaawansowany wiek nie powinien byś synonimem bierności, lecz aktywność w przestrzeni publicznej może i powinna być udziałem osób 60+.  W niewiele mniejszym stopniu (60,7%) badani zgodzili się, że należy informować i zachęcać seniorów 60+ do udziału w konkretnych wydarzeniach np. wystawach sztuki, koncertach, kołach zainteresowań itp.

Zadano pytanie otwarte o to jak można aktywizować mężczyzn seniorów wyraźnie mniej aktywnych niż kobiety.  Opinie przedstawiło 29,9% respondentów, a nie 70,1%. Niektóre pomysły były ogólne np. edukować ich, że „ruch wpływa na samopoczucie”, zachęcać ich do dbania o zdrowie przez całe życie, żeby na starość byli zdrowsi, przeprowadzić badania, co interesuje mężczyzn i dostosować zajęcia do ich zainteresowań, z jednej strony rodzina (gł. dzieci) powinny zachęcać do aktywności, z drugiej strony akcje społeczne dedykowane mężczyznom,  zmieniać obyczaje typu: w pewnym wieku pewnych rzeczy i zachowań się nie toleruje lub żartobliwe np. podawać Informację, że dają darmowe piwo, a prowadzące osoby – to studentki.  Inne pomysły były bardziej konkretne np. bezpłatne lub nisko płatne siłownie z trenerem, zajęcia sportowe, a nie taneczne, tworzyć typowo „męskie” koła zainteresowań, mężczyzn seniorów mógłby zachęcić pomysł spędzania wolnego czasu w męskim gronie (i damskim), rozwijać hobby np. wędkarstwo, golf, motoryzacja, tworzyć kółka teatralne, spotkania o tematyce politycznej, tańsze wstępy na baseny, darmowe wejściówki na mecze, uaktywniać mężczyzn zawodowo jako ekspertów i doradców, organizować warsztaty o tematyce technicznej, propagować aktywność fizyczną w formie kaliksteniki progresywnej, a po uzyskaniu sprawności – zawody sportowe różnego typu, organizowanie w klubach osiedlowych wspólne spędzanie czasu, „szybkie randki” w ramach których seniorzy mogliby się poznać i organizować w pary, choćby „dochodzące”, upowszechniać informacje o różnych kołach zainteresowań np. w ZUSie i wszędzie tam, gdzie mężczyźni się gromadzą.

Pokazane w filmie „Założę czerwone spodnie” seniorki działaczki (niestety nie było przykładów seniorów) zajmowały się różnymi rzeczami – tańcem, Dj-owaniem, malowaniem obrazów i rzeźbą itp. Zapytano badanych, czy swoją charyzmą mogą zachęcać widzów seniorów do „wyjścia z domu” i różnych aktywności?

Prawie wszyscy respondenci (96,6%) uznali, że takie przykłady aktywności seniorek mogą zachęcać seniorów do podjęcia własnych działań. Przeciwnego zdania było tylko 0,8% respondentów.

Zaprezentowany film był na tyle ciekawy i wnoszący nową wiedzę, że 94,8% badanych zachęcałaby znajomych/przyjaciół do jego  zobaczenia. Przeciwnego zdania nie miał nikt. Pozostali badani (5,2%) nie mają na temat filmu zdania.

Mówi o sobie, że jest emerytką, pedagogiem, nie uważa się za celebrytkę.

Zawodowo pracowała z młodzieżą po wyrokach sądowych, z problemami psychicznymi. Była dyrektorką ośrodka dla tzw. trudnej młodzieży. Muzyka zawsze była dla niej odpoczynkiem. Teraz muzyka to jej pasja. 77-letnia Wirginia Wika Szmyt kalendarz ma wypełniony do lutego przyszłego roku. Na imprezach dla różnych grup wiekowych jest DJ-ką, gra house, elektro, tango, disco polo, a jeśli trzeba piosenki religijne. Gra sama albo z didżejami młodymi i starszymi. Jest didżejką nocnych młodzieżowych imprez, sylwestrów do rana, albo plenerowych imprez na placach miast. Mieszka w Warszawie, ale gra w całej Polsce i za granicą.

1

Mówi, że na emeryturze może sobie pozwolić na własne życie i wie co jest dla niej dobre. Nie czuje się stara. Jej działania napędza ciekawość życia, nie metryka. Jest przekonana, że młody duch, radość i optymistyczne podejście do życia i ludzi daje siłę, zwiększa odporność.

Po przejściu na emeryturę zaczęła robić to o czym od dawna marzyła, zajęła się muzyką. Propozycja pracy w klubie seniora dała jej możliwość działania – założyła kabaret poetycko-muzyczny, potem kabaret „Viagra”. W sali klubu organizowała imprezy biorące pod uwagę potrzeby osób dojrzałych – spotkania z psychologiem przeplatane zabawami tanecznymi. Już wtedy przełamywała stereotyp starszej kobiety, której nie wypada samej przychodzić na imprezy.

Uważa, że nie ma czegoś takiego co nie wypada, czerpać z życia pełnymi garściami można w każdym czasie.

Wirginia Wika Szmyt od 24 lat działa na rzecz seniorów Chce pokazywać ich siłę. Ogólnopolska  Parada Seniorów organizowana od trzech lat w Warszawie to jej pomysł. Chce przywrócić godność seniora i przeciwdziałać wykluczeniu osób dojrzałych. Na jednej z parad niosła hasło Starość przyszłością narodu.

Kiedy po wypadku chodziła z kulami, co nie przeszkadzało jej prowadzić imprez – słyszała jak mówiono – idziemy tańczyć do kulawej. Nie przejmowała się tym, ale wie czym jest sytuacja osoby z niepełnosprawnością, jak wiele jest wtedy ograniczeń w codziennym funkcjonowaniu.

Uważa, że ważna jest aktywność i planowanie każdego dnia. I jeszcze trzy rzeczy: nauka, praca i zabawa – musi być między nimi balans, wtedy jest i zdrowie i radość z życia. Zabawa, relaks daje towarzystwo. Śpiew i taniec, muzyka wyzwalają hormon szczęścia, zapomina się o kłopotach, odpoczywa.

Najstarsza polska didżejka opowiedziała o sobie w książce Jakuba Jabłonki i Pawła Łęczuka DJ Wika. Jest moc! (2016)

Pragnę Wam też powiedzieć, że chcę być dla Was takim „przekazem” i inspiracją, pokazać, że wiek nie przeszkadza w spełnianiu marzeń. Jeżeli człowiek ma marzenia i chęć do życia, to nawet w wieku stu lat może coś robić, oczywiście, jeśli jest sprawny. A żeby być sprawnym, trzeba mieć zaprawę! A żeby mieć zaprawę, nie wolno się lenić! Trzeba być aktywnym, czynnym i nie myśleć o tym, że czas ucieka, tylko o tym, co ja będę robić jutro, jak sobie zagospodaruję kolejny dzień życia. To bardzo ważne. Nie cofać się do przeszłości, nie wspominać tego, co nam się nie udało, ale wierzyć, że teraz nam się uda!

Wirginia Wika Szmyt wystąpiła w filmie dokumentalnym „Założę czerwone spodnie”, który pokazuje historię dziesięciu kobiet, które działają nie ograniczając się wiekiem.
Projekt  współfinansowany jest ze środków otrzymanych z Ministerstwa Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej w ramach Rządowego Programu na rzecz Aktywności Społecznej Osób Starszych na lata 2014-2020.

Krystyna Mazurówna – tancerka, choreografka, autorka książek autobiograficznych Moje noce z mężczyznami (2012), Burzliwe życie tancerki (2015), Ach, ci faceci (2016),

 

m1

Przeszłość

Kiedy miała 3 lata już wiedziała, że będzie tancerką. Po szkole baletowej szybko zrozumiała, że nie chce pracować w perfekcyjnych schematach tańca klasycznego, bo to ogranicza jej ekspresję. Mazurówna wybrała mało znany wówczas taniec współczesny i jazzowy, założyła zespół tańca nowoczesnego Fantom, w którym realizowała własne pomysły choreograficzne. Od 1968 roku mieszka w Paryżu, gdzie trafiła zmuszona przez władze komunistyczne do emigracji.

Bycie sobą

Kreatywność i własne zdanie są dla Mazurówny najważniejsze. Własny wizerunek buduje na tym, co uznaje za odpowiednie dla siebie. Uważa, że każda osoba jest niepowtarzalna, więc bycie sobą to jedynie słuszna droga, wtedy można czuć się pewnie. „Nie wypada”, „Powinnam”, „Należy” – już dawno nie istnieją w słowniku Mazurówny. Na przykład nigdy nie interesowało ją bycie elegancką damą. Sama wybierała jak chce się czesać, ubierać i co chce robić. Nudne prace zmieniała na bardziej interesujące. Wykonywała ponad 30 zawodów, a wszystkie z takim samym zaangażowaniem i pasją. Dziś nadal Mazurównę interesują nowe wyzwania, możliwości, sposoby wyrażania siebie. Dużo podróżuje, tylko w czerwcu 2016 roku odbyła 17 podróży lotniczych. Spotyka się z czytelnikami swoich książek, ze słuchaczami Uniwersytetów Trzeciego Wieku. Prowadzi wykłady, jest członkinią jury w pokazach mody, występuje na kongresach feministycznych.

Odwaga

Z wiekiem wzrasta odwaga. Doświadczenie zawsze wzmacnia. – Teraz nie boję się niczego – mówi Mazurówna w filmie „Założę czerwone spodnie”. Z wiekiem rośnie też, według Mazurówny poczucie bezpieczeństwa, pewność i świadomość siebie, asertywność oraz zaufanie do swoich możliwości. Dla Mazurówny ważne jest to, że sama decyduje o swoich losach, że wszystko jest zależne wyłącznie od niej samej. Nie ma marzeń – ma plany. Walczy o równe prawa, o demokrację, popiera związki partnerskie.

Miłość

Najpiękniejsza choć absurdalna rzecz w życiu ze względu na to, co w nas wyzwala i do czego prowadzi, mówi o miłości Mazurówna. Zawsze, niezależnie od rozwoju zdarzeń, może być to piękne uczucie. Szczególnie stan zakochania. Mazurówna radzi zamknąć oczy i iść za głosem serca i intuicji, niezależnie od wieku. Na romantyczno-erotyczne przygody nigdy nie jest za późno.

Wiek

Wiek nie ma żadnego znaczenia, w żadnym wypadku, podkreśla Mazurówna. Dotyczy to wszystkiego co robimy, jak się ubieramy i zachowujemy. Chciała napisać książkę pt. „Życie zaczyna się po 70-tce”, ale nie może znaleźć wydawcy. Nie rozumie dlaczego, bo przecież sama jest przykładem, że tytuł jest prawdziwy. Mazurówna została modelką po 70 roku życia, napisała trzy książki i pisze kolejną, już myśli o piątej i ma pomysł na szóstą. Uważa, że nie ma granic, a jedynie z czym w tym wieku warto walczyć, to ze sobą, żeby nie zostać na kanapie z myślą, że już nic nie warto. Trzy razy w tygodniu chodzi na siłownię, korzysta z zabiegów kosmetycznych, używa dobrych kremów.

Cały czas podkreśla, że najważniejsze to samej decydować o tym, co się chce i lubi robić w swoim życiu niezależnie od wieku.

 

Krystyna Mazurówna wystąpiła w filmie dokumentalnym „Założę czerwone spodnie”, który pokazuje historię dziesięciu kobiet nie ograniczających się wiekiem
Projekt  współfinansowany jest ze środków otrzymanych z Ministerstwa Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej w ramach Rządowego Programu na rzecz Aktywności Społecznej Osób Starszych na lata 2014-2020.

15337454_298257023908765_375730677911079939_n

Pokazy przedpremierowe oraz premiera za nami.
Nie mogłyśmy/liśmy dotrzeć z filmem wszędzie, czego bardzo żałujemy, ale mamy do rozdysponowania 300 płyt DVD z filmem
pt. ” Założę czerwone spodnie”.
UWAGA film także w wersji dostosowanej dla osób niedosłyszących i niedowidzących.
Kto może otrzymać płytę?
Otrzymają ją organizacje formalne i nieformalne, które zdeklarują się zorganizować pokaz filmu dla swojej społeczności w 2017 roku.
Adres oraz deklarację zorganizowania pokazu prosimy przesłać na adres email: stowarzyszenie.waga@gmail.com ,
temat: Założę czerwone spodnie DVD
Zgłoszenia przyjmowane będą do 20 grudnia 2016 r.

 

O potrzebach dojrzałych kobiet, edukacji i żeńskim potencjale mówi prof. Ewa Graczyk, literaturoznawczyni, eseistka, feministka i jedna z bohaterek filmu „Założę czerwone spodnie”.

 graczyk

Kiedy uznała Pani, że warto zaangażować się w działania na rzecz kobiet?

Miałam w życiu taki moment, dla mnie ważny i przełomowy. Byłam we Francji lektorką języka polskiego i tam, w Tuluzie obserwowałam ruchy feministyczne, język lewicy mocniejszy, niż w Polsce. Po powrocie do kraju w 1998 roku pewne rzeczy, które wcześniej widziałam słabo – odżyły, np. konserwatyzm języka i brak obecności kobiet w życiu publicznym. We Francji czytałam feministyczne teksty, które bardzo mi się podobały. W Polsce miałam poczucie, że kobiety są dyskryminowane. Właściwie miałam je zawsze, ale dzięki pobytowi we Francji zrozumiałam to. Usiłowałam więc działać, najpierw na uczelni. Razem z moją koleżanką Moniką Pomirską z którą się wtedy zaprzyjaźniłam, zorganizowałyśmy konferencję feministyczną o Kopciuszku i to było wielkie wydarzenie na Uniwersytecie Gdańskim. A potem razem założyłyśmy koło Gender Studies i zaczęłyśmy organizować manify. Oczywiście trwała wielka dyskusja, czy je robić, czy już do tego dojrzałyśmy. I tak od 2000 roku ciągle działam

 

A jak Pani sądzi, jakiej edukacji potrzeba kobietom teraz? Gdzie widzi Pani tę potrzebę działania?

Właściwie na każdym polu, np. w szkole. Na pewno szkoła powinna być inna, nie powinna stwarzać barier genderowych. I chłopcy i dziewczynki powinni się uczyć, że mogą robić to, co chcą, że te wszystkie podziały na funkcje kobiece i męskie są absurdalne albo przynajmniej bardzo przestarzałe. Szkoła nie powinna konserwować tych podziałów.

I potem na uczelniach i w mediach społecznościowych, i reklama ma ogromne znaczenie. W tej chwili np. obserwuję wysyp złośliwych i mizoginistycznych reklam, które bardzo mnie denerwują.

 

A dojrzałe kobiety? Czego potrzebują?

Myślę, że w gruncie rzeczy  kobiety które nie są już młode powinny sobie uświadomić, z punktu widzenia swojego doświadczenia życiowego, że to może być wspaniały czas, wiek. Wtedy pewne rzeczy się wie, rozumie, a przesądy i stereotypy nie są takie straszne. Można mieć do nich stosunek zupełnie inny, mądrzejszy, niż w młodości. Także myślę, że kobiety dojrzałe i stare powinny sobie uświadomić, jaka jest w nich siła. W nas. Ogromna. Potencjalna, ale jest.

 

Ale jak uczyć siły, jak ją pokazywać, edukować o niej?

Ja myślę, że nawet specjalnie jej uczyć nie trzeba, tylko dodawać kobietom pewności siebie. Myślę, że wiele kobiet ma intuicję, że mogą, że potrafią. Może wystarczy powiedzieć: nie mylisz się, masz rację, możesz, potrafisz. Mówię tu o kobietach mających zmysł społeczny, etyczny, które chciałyby coś robić. Bo egoistycznych kobiet, tak jak mężczyzn, jest wiele. Nie przejmowałabym się nimi tak bardzo. Mówiłabym do tych, które mogą coś zmienić, w których jest ten potencjał, a myślę że takich jest bardzo dużo.

 

Jak Pani sądzi, czy Kongres Kobiet jest miejscem, gdzie kobiety się edukują, działają?

Myślę, że występy wielu kobiet które coś osiągnęły, prezentujących swoją postawę – są wspaniałym przykładem, że ja mogę i ty też możesz. Gdyby zrobić sondaż na temat tego, co kobiety wyciągnęły dla siebie z takiego Kongresu, to każda by znalazła swój moment pobudzenia do startu, przekonanie, że coś może zmienić, zreformować w swoim życiu. To wielka zachęta do przełamania barier w których wciąż tkwi wiele kobiet.

 

A jak Pani zachęciłaby kobiety do tego, żeby działać?

Kobiety są bardzo potrzebne w życiu społecznym i politycznym; pamiętające o swoim doświadczeniu życiowym, nie przebierające się za mężczyzn, tylko będące sobą. Polityka kobiet ma sens wtedy, gdy polityk kobieta prowadzi za sobą mnóstwo drażliwych społecznych kwestii, które powinny być rozwiązywane. Jeżeli kobieta działa jak Margaret Thatcher to niech się wypcha.

Polityka potrzebuje kobiet. Ten świat naprawdę mógłby wyglądać inaczej.

 

Historię Ewy Graczyk poznamy w filmie dokumentalnym „Założę czerwone spodnie”. Prof. Graczyk wystąpi w nim, jako jedna z dziesięciu kobiet, których nie ogranicza wiek.
Zadanie współfinansowane jest ze środków otrzymanych z Ministerstwa Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej w ramach Rządowego Programu na rzecz Aktywności Społecznej Osób Starszych na lata 2014-2020.
 (materiały promocyjne filmu)

Za nami premiera filmu dokumentalnego „Założę czerwone spodnie” w reżyserii Elżbiety Rutkowskiej.

Serdecznie zapraszamy na premierę filmu. Wstęp wolny.

ecsplakat

Zgodziła się Pani być jedną z bohaterek projektu „Założę czerwone spodnie”, Pani wypowiedź zobaczymy w filmie dokumentalnym o tym samym tytule, który demaskuje stereotypy dotyczące kobiet dojrzałych. Co dla Pani jest teraz „czerwonymi spodniami”?

Te stereotypy mówią, że pewnych rzeczy już w naszym wieku nie wypada robić, nie wypada założyć np. czerwonych spodni. Przy okazji tego wydarzenia zwróciłam uwagę, że jednak dużo kobiet w starszym wieku chodzi w czerwonych spodniach. Część kobiet nie boi się „poszaleć”, jeśli chodzi o ubiór, o zewnętrzność.

02

Teraz jestem gotowa na wszystko, czerwone spodnie to już właściwie pestka (śmiech). Znajomi mówią, że spokojnie mogłabym być anarchistką. Protestuję, manifestuję, jeżdżę na rowerze z flagami, jestem tam gdzie „walka”.

Niewiele jest rzeczy, które by mnie ograniczały. Na stare lata można robić wszystko o czym się marzyło – bo właśnie teraz już można, bo mało czasu, bo „z górki” i trzeba się spieszyć. Owszem, jest problem, że mogą tego nie zaakceptować dzieci, albo można usłyszeć „odbiło jej na stare lata”, albo „nie wyszło jej z życiem rodzinnym to teraz pcha się w działania społeczno-polityczne”.

Moja wnuczka Ula mówi: „Babcia, ty jesteś na każdej manifestacji”, to już oczywiste w mojej rodzinie. Nie jestem typową babcią, która siedzi w domu, wychowuje wnuki, gotuje, piecze ciasta i ogląda seriale telewizyjne choć takie babcie są mile widziane. Z wnuczkami szyjemy ubranka dla lalek na Strajk Kobiet…

Działalność społeczno-polityczna jest dla mnie działaniem sprawczym. Mam nadzieję, że może w ten sposób coś się uda zmienić w świecie pełnym niesprawiedliwości i nierówności społecznych, że dokładam swoją cegiełkę do budowania lepszego świata.

Coraz więcej  jest kobiet seniorek, które chcą robić coś dla siebie. Prowadziłam zajęcia plastyczne dla seniorek z art-recyklingu w Warsztacie Warszawskim i widziałam z jaką radością kobiety dojrzałe odkrywają w sobie talenty plastyczne.

Też aktorskie. Fascynuje mnie teatr, teraz jestem związana z teatralnym projektem „Scena dla Twardziela”, który na warsztat bierze opresje dotyczące pojęcia męskości i kobiecości. Ten teatr dla uciśnionych angażuje widzów, którzy wchodząc w interakcję próbują wpłynąć na trudne losy głównego bohatera. Zaczęłam od teatru seniorek, grałam też w bardzo ważnym społecznie spektaklu „Gwałt.Głosy” w Teatrze Powszechnym.

Bardzo często w tych wszystkich środowiskach jestem jedną z najstarszych osób, przez co czuję się młoda. Wśród młodych zapomina się o wieku. Ograniczeniem może być sprawność fizyczna, czego doświadczyłam w performansie „ Rekonstrukcja Okrągłego Stołu”- projekcie Grzegorza Laszuka z Komuny Warszawa – jako grupa stolarzy i stolarek m.in. wchodziliśmy często na stoły i wtedy poczułam, że jestem „sprawna inaczej”…

Kiedyś bałam się różnych rzeczy, że sobie nie poradzę, nie wierzyłam w siebie, wydawało mi się, że jestem nieodpowiednia, niekompetentna, niezdolna. Na starość człowiekowi mija wiele kompleksów.

Jestem osobą bardzo aktywną, a właściwie myślę, że całe życie nią byłam mimo zahamowań i  nieśmiałości ciągnęło mnie do społecznego działania. Kiedy byłam dzieckiem mieszkaliśmy na osiedlu, gdzie było dużo dzieciaków, których rodzice pracowali. Zawsze coś organizowałam np. teatry, zabawy a dzieci chętnie mnie słuchały.

Kiedy mieszkałam na wsi (więcej na ten temat w filmie „Założę czerwone spodnie), nie do końca mogłam się spełniać. Musiałam mieć akceptację męża na to co robię albo narażać się na kłótnie. Pamiętam chciałam pomóc organizować w szkole izbę regionalną a mąż był na mnie za to wściekły, bo sam gromadził dużo regionalnych przedmiotów i nie chciał, żeby trafiały w inne miejsca. Takie przykłady ograniczania mojej wolności mogłabym mnożyć…

Przez 20 lat naszego wspólnego życia, nie potrafiłam powiedzieć dość, to już koniec. Dopiero kiedy umarła miłość, kiedy pozostał mi już tylko strach, wróciłam do Warszawy. Wtedy zobaczyłam swój ogromny bunt i bardzo chciałam poznać środowiska feministyczne, żeby zacząć walczyć o prawa kobiet. Na stare lata odzyskałam bezkompromisową, młodzieżową butę i chęć do walki. Ze swoimi transparentami biegałam na manify i parady. Stałam z tymi swoimi hasłami pod platformą feministek, chciałam, żeby mnie zauważyły i wzięły ze sobą. Po latach okazało się, że widziały, zauważyły, a nawet rok temu Basia Nowacka przysłała mi zdjęcie, na którym widać jak samotnie stoję z tym swoim transparentem. Kiedy kupiłam sobie komputer świat mi się otworzył – jestem w Zielonych, poznałam wytęsknione środowiska feministyczne. Naprawdę marzenia się spełniają.

Co jest teraz dla Pani największym wyzwaniem?

Nie wiem, trudno mi powiedzieć. Może nie nazwę tego wyzwaniem ale sfera seksualności ludzi starszych jest pewnym tabu, choć ja nie boję się o tym mówić. Stawiane są nam granice, dotyka nas ostracyzm, że my starzy już nie powinniśmy w ogóle poruszać tego tematu, mówić, kochać.

Współpracowałam z teatrem seniorek –  przygotowałyśmy scenki z naszego życia, ja wymyśliłam scenkę, w której mam plakat z hasłem „Więcej seksu dla seniorek”. Bardzo się to wszystkim podobało, a widzowie, którymi były głównie osoby starsze byli zachwyceni, fotografowali się z nim. Później poszłam z tym hasłem na manifę i też był bardzo przyjazny odbiór uczestników. Niestety hejt jaki za tym poszedł pod zdjęciami na facebooku był niewiarygodny. Autorami byli młodzi ludzie… przemoc słowna była porażająca.

Pani przepis na dobre samopoczucie osoby dojrzałej?

Zdrowie, chęć życia, miłość do ludzi – za dużo w nas wzajemnej złości a często bezinteresownej nienawiści. Lubię ludzi, być wśród nich, wciąż poznawać nowych.

Mieć dach nad głową i pieniądze na godne życie bo bieda poniża, obiera godność. Samodzielność też daje dobre samopoczucie.

Wsparcie najbliższych bardzo pomaga.

Brakuje mi ciągle czasu, chciałabym mieć go więcej, bo tak się zaangażowałam w działalność społeczno-polityczną, że mam bardzo mało czasu na swoje prace plastyczne.

Czasem marzę,  żeby mieć swoją pracownię i zająć się tylko malowaniem, bo wciąż mam dużo pomysłów, a potem racjonalizuję, że przecież ja bym się strasznie sama nudziła. Bardzo chciałabym zrobić podobny cykl jak malarstwo na betonie „Współuzależniona miłość”, bo to było bardzo ważne w moim życiu i twórczości.

Przyjeżdżając do Warszawy myślałam, że coś tu scalę w relacjach i układach rodzinnych, ale okazuje się,  że choroba alkoholowa niszczy tak dramatycznie, że nawet rozstanie nie pomoże ani wieloletnia terapia.

W filmie „Założę czerwone spodnie” mówi Pani, że jedną z rzeczy, które chciałaby Pani jeszcze zrobić to zorganizowanie wspólnego obiadu, z byłymi mężami, ich rodzinami, żonami, wnukami? Po co Pani takie spotkanie?

Bo to jest strasznie fajne, że się miało trzech mężów i fajnie jest utrzymywać z nimi i ich rodzinami, dziećmi, żonami kontakty – a my nawet lubimy się na swój sposób. Z mężem, z którym było mi najtrudniej teraz rozmawiamy, choć zajęło nam to sporo czasu. Na weselu córki śpiewaliśmy po góralsku – czyli trójka moich dzieci (mają piękne mocne głosy), ja i drugi mąż ; szkoda, że trzeci wyszedł wcześniej bo z pewnością też by z nami śpiewał…

Na chwilę jesteśmy na tym świecie i tylko na chwilę jak napisała Wisława Szymborska i warto te chwile tworzyć…

 

Elżbieta Hołoweńko wystąpi w filmie dokumentalnym „Założę czerwone spodnie”, który pokazuje historię dziesięciu kobiet, których nie ogranicza wiek.

Projekt  współfinansowany jest ze środków otrzymanych z Ministerstwa Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej w ramach Rządowego Programu na rzecz Aktywności Społecznej Osób Starszych na lata 2014-2020.

Organizują warsztaty, zwiedzają, jeżdżą na wycieczki, pływają statkiem i kręcą filmy. Na Biskupiej Górce dzieje się!

1

Choć średnia wieku wynosi powyżej 60 lat, aktywności tam nie brakuje. W Domu Sąsiedzkim przy Biskupiej 4 w Gdańsku kolejne wydarzenia integrujące lokalną społeczność zmieniają się, jak w kalejdoskopie.

Przede wszystkim naszym wiodącym celem są prawa kobiet, równouprawnienie, zmniejszenie dyskryminacji i poszukiwanie sposobów na aktywizację kobiet – wymienia Anna Butrym, jedna z gospodyń Domu Sąsiedzkiego przy Biskupiej 4 działającego pod skrzydłami Stowarzyszenia WAGA. – Tych sposobów jest sporo, tak jak naszych projektów, które zaktywizowały już wiele kobiet. Przy okazji działamy też na rzecz społeczności lokalnej. Mamy klub seniorów pod nazwą „Senioryci”, mamy warsztaty odbywające się w zależności od potrzeb mieszkańców; raz są to warsztaty plastyczne, raz muzyczne. Jest też sekcja teatralna, biblioteka gdzie można przyjść i wypożyczyć książkę, poczytać. Mamy cotygodniowe spotkania, gimnastykę, jogę – dużo się dzieje i dążymy do tego, żeby było nas jak najwięcej.

Jako Stowarzyszenie WAGA na Biskupiej Górce działają od 2012 roku. Siedziba najpierw mieściła się przy ulicy Biskupiej 35, a głównym kierunkiem Stowarzyszenia były działania ogólnomiejskie i ogólnopolskie na rzecz praw kobiet i równouprawnienia.

Szybko jednak pomyślałyśmy, że chciałybyśmy szczególnie zaktywizować seniorów, którzy siedzą w domach i oczekują jakiejś zachęty, pretekstu do wyjścia z niego – mówi Butrym. – W tak zamkniętej enklawie, jaką jest Biskupia Górka, trudno jest wyjść z własną inicjatywą i naszym celem była zmiana tego. Dlatego po przeprowadzce na Biskupią 4 powstał tam Dom Sąsiedzki i w nim działamy na rzecz całej lokalnej społeczności.

Jednak wyciągnąć z domów ich mieszkańców nie jest prosto.

Zapraszamy na spotkania przy kawie, na projekcje filmów, czy organizację urodzin Brunona Zwary, bohatera tego osiedla – mówi Butrym. – Było trudno, teraz jest trochę łatwiej, teraz panie czekają kiedy będzie wtorek, godzina 16, żebyśmy mogły się spotkać. Na tych spotkaniach rozmawiamy o różnych rzeczach, problemach i sprawach nurtujących mieszkańców, pytamy, czego by chcieli. Wychodzimy na zewnątrz, mieliśmy akcję sadzenia kwiatów, czyli „Biskupia Górka Zakwitnie”. Te kwiaty rozjaśniają osiedle, ono żyje i jest kolorowe. W nasze akcje wciągamy też dzieci. Niedawno budowały roboty podczas akcji „Robot też człowiek”, a potem powstał o tym świetny film, w którym roboty spacerowały po ulicach Biskupiej Górki.

Film „ul. Biskupia”, powstały z inicjatywy seniorek i w którym one same są jego bohaterkami, dostał 1 nagrodę w konkursie „Filmujemy Gdańsk!”.

Przełamujemy schematy, walczymy ze stereotypami, dajemy seniorkom siłę i one to pokazują swoim działaniem, zachowaniem. Mówią: „jestem tu, odważna, pełna energii i pozytywnego nastawienia” – uważa Butrym. – Bo jak inaczej powiedzieć o starszej pani, która idzie o lasce, a chce jej się schylić i wyrwać chwasta. To jest tak pozytywne, że coś się jednak chce, że chcą działać, chcą robić! To takie kawałeczki: tu kwiatka posadzić, tu chwasta wyrwać, coś zmienić. I to jest bardzo dobre, że te kobiety mają taką moc, że nie są odstawione na boczny tor. Dla mnie to jest życie, sąsiedzkie życie, jeden drugiego zna i są dla siebie ważni. Mnie to bardzo cieszy. Bo cóż, pozamykamy się w domach i co?

Nasze seniorki wzięły też udział w paradzie seniorów, odważyły się, pojechały do Warszawy, poubierały się w różne kapelusze i poszły – opowiada Butrym. – Pozytywne nastawienie to podstawa. To jest radosne, fajne, a nasze wnuki i dzieci widzą, jak można spędzać czas. Nie trzeba siedzieć przed telewizorem, z drutami. Można przyjść do WAGI np. na darcie pierza i wspólnie zrobić zabawkę czy choinkową ozdobę. Mamy sporo akcji, które integrują. To jest właśnie wyjście do ludzi.

Zdaniem Anny Butrym dzięki tym akcjom panie z Biskupiej przełamały barierę wstydu.

Zaczepiają się na ulicy, uśmiechają się do siebie; ludzie na Biskupiej nie są już anonimowi – mówi Butrym. – Jedną z pań, sędziwą seniorkę przyprowadza syn i wspaniałe jest to, że ona jest wśród nas. Seniorzy przełamali barierę myślenia typu: jesteśmy starzy, więc powinniśmy siedzieć w domu. Obalamy mit, że seniorki to osoby wycofane. Do wielu nie docieramy, ale wierzę, że znajdziemy sposób na to, żeby ich do siebie przyciągnąć. Kiedy wychodzimy na spacer albo robimy grilla w ogródku inni nas widzą i zaczynają się nami interesować. Patrzą: a co tu się dzieje fajnego? Więc my zapraszamy, przychodźcie, zobaczcie, co takiego fajnego jest na Biskupiej Górce.

Co dla Butrym jest w tym wszystkim ważne?

Zaktywizowanie innych osób aktywizuje także mnie samą; w końcu także jestem seniorką – uśmiecha się Butrym. – Daje mi to pozytywne nastawienie, więcej radości, bo wokół dzieje się dużo fajnych rzeczy. Poprzez kontakt z innymi seniorami realizuję też swoje marzenia, choćby to na co nie miałam dotąd czasu: spacer z przewodnikiem po starówce, pójście do teatru z koleżankami seniorkami, wspólny rejs statkiem, spacery śladami gotyku gdańskiego. Daje mi to wielką radochę. Ja sama się realizuję. Nie trzeba marzyć o wycieczce dookoła świata, wystarczy przejść się Długą z przewodnikiem i koleżankami i też jest świetnie. One działają na mnie, ja na nie. Działamy na siebie dodatnio!

Historię seniorek z Domu Sąsiedzkiego na Biskupiej Górce w Gdańsku poznamy w filmie dokumentalnym „Założę czerwone spodnie”. Anna Butrym wystąpi w nim, jako jedna z dziesięciu kobiet, których nie ogranicza wiek.

Zadanie współfinansowane jest ze środków otrzymanych z Ministerstwa Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej w ramach Rządowego Programu na rzecz Aktywności Społecznej Osób Starszych na lata 2014-2020.

 

(materiały promocyjne filmu)